Dzień zakupu – i od razu 600 km do Białowieży
Tegoroczna III edycja Podlasia Classic była dla mnie absolutnie wyjątkowa. Do Białowieży przyjechałem świeżo kupionym Porsche Cayenne 957 – i to dosłownie tego samego dnia! Rano odebrałem pozytywną opinię od Tomka „Białego” z Auto Technika w Kędzierzynie-Koźlu, podpisaliśmy umowę, zabrałem rodzinę i ruszyliśmy w trasę – prawie 600 km w jedną stronę. – auto kupione z przebiegim 187.270 km.
To był najlepszy sposób na „chrzciny” nowego auta – pierwsze kilometry od razu w klubowej atmosferze.
Cayenne – klasyk czy nie?
To pierwszy raz, gdy Cayenne wziął udział w zlocie klasycznych Porsche jako pełnoprawny uczestnik. Wiem, że budzi to kontrowersje – w końcu Cayenne jest wciąż widywane na ulicach jako codzienne auto. Ale oficjalna strona Porsche Classic nie pozostawia wątpliwości: Cayenne 957 ma status klasyka.
Czy to za wcześnie? Może tak. Ale w Białowieży przyjęto go bardzo serdecznie, a ja sam czułem, że wśród 911 i 928 wygląda całkiem na miejscu – w końcu to kawał prawdziwego Porsche.
Sobota pełna wrażeń i licytacja z sercem
Zlot był prawdziwą ucztą dla duszy – Puszcza Białowieska, spotkanie z żubrami, klimatyczne drogi przez Krainę Otwartych Okiennic i popołudniowa trasa przez zalew Siemianówka.
Wieczorem czekał nas bankiet w sali kominkowej, a DJ Waldi grał do 2:00 w nocy – trochę go wspomogłem, bo dawno nie było takiej imprezy.
W trakcie bankietu, razem z Andrzejem „Andruszką” – organizatorem wydarzenia – poprowadziliśmy tradycyjną aukcję charytatywną na rzecz Adama Jerozolimskiego #WalczAdam. Klubowicze stanęli na wysokości zadania i udało się zebrać naprawdę solidną sumę pieniędzy.
Wisienka na serniku – wagon Ferdinanda Porsche
Niedzielny poranek zakończył ten weekend w prawdziwym stylu. Prawdziwą wisienką na serniku była kawa i wyśmienity sernik serwowany specjalnie dla nas w wagonie-salonce zaprojektowanej przez Ferdinanda Porsche. Taka podróż w czasie – elegancja, historia i wyjątkowy klimat.
Pierwszy weekend z Cayenne – 1200 km bez problemu
Mój nowy Cayenne 957 spisał się na medal. W pierwszy weekend zrobiłem nim ponad 1250 km bez żadnej awarii. Komfort, pewność prowadzenia i to typowe „porsche’owe DNA” sprawiły, że od razu poczułem, iż to świetne uzupełnienie mojej kolekcji.
Czy Cayenne zasługuje na miano klasyka? Dla mnie – po tym wyjeździe – zdecydowanie tak.






































