Idzie zima …

Tak się szczęśliwie składa, że nie tylko moja Panamera, ale również 944 posiada na zmianę zimowe opony. Co prawda są to kanadyjskie KENDA M+S, ale na jesienną słotę i zimowe poranki myślę, że dadzą radę. Opony naciągnięte są na tradycyjne 15″ felgi „telefony”. Dzięki temu komfort jazdy po ośnieżonych ścieżkach powinien być lepszy aniżeli na sportowych 17″. Ktoś jeszcze przygotowuje swojego klasyka na zimę, czy wszystkie zimują zaparkowane pod kocykiem w ciepłym garażu?

Porsche Club Poland – klasyki na Jurze

Ach co to był za weekend na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej!

Pierwszy raz uczestniczyłem w takim zlocie organizowanym przez „Matę” z Porsche Club Poland. Na podzamcze w Bobolicach zjechała się cała plejada klasycznych samochodów uszeregowanych według roku produkcji. Nr 1 otrzymała cudowna 356A z 1957r w kolorze ceglastym. 356-ki zajęły pierwsze 7 miejsc. Najstarsza 911E (z bocznym numerem 8) i 914-ka (numer 9) – obydwie z 1970r. r otwierały stawkę tych modeli. Dzierżąca szczęśliwą „13” 924 „Harrego” była natomiast najstarszą przedstawicielką rodziny trans axli. Na miejscach od 18 do 23 uplasowały się następne przedstawicielki Porsche z silnikami z przodu: kolejno 928 (1984r.), dwie 944 (1985r.), 928S (1986r.), 928S4 (1987r) i 944 Turbo (1988r.). Pierwszym klasykiem z XXI wieku była 911 (996) dopiero na miejscu 44, a najmłodszym samochodem zlotu piękna 911 Turbo z 2004r. !

Bazą noclegową był kompleks hotelowo-gastronomiczny u podnóża odrestaurowanego Zamku Bobolice. Zarezerwowany specjalnie dla nas parking w piątkowy wieczór został ściśle zapełniony samochodami z czarnym koniem na masce. Jeszcze przed kolacją przewidziany był spacer do ruin Zamku Mirów – bliźniaczego do naszego. W sobotę rano, tradycyjnie o godzinie 9.11 wyruszyliśmy na zwiedzanie okolicy. Na początku udaliśmy się na punkt widokowy „Róża Wiatrów” największej w Polsce Pustyni Błędowskiej. Na nowo wybudowanej betonowej drodze ustawiliśmy jeden za drugim nasze pojazdy wzbudzając niemały zachwyt wśród turystów. Po krótkim podziwianiu widoków udaliśmy się jeszcze na drugi punkt widokowy, gdzie wykonaliśmy honorową rundę naszymi samochodami, by następnie udać się do punktu kulminacyjnego naszej przejażdżki – do Ogrodzieńca. Przy wejściu głównym do Hotelu Poziom 511 czekały miejsca dla 10 najstarszych pojazdów zlotu – ach co to był za widok! Tutaj też zostaliśmy podzieleni na 2 grupy: pierwsza udała się na bardzo smaczny obiad do hotelowej restauracji, a druga wraz z przewodnikiem na zwiedzanie największego zamku w województwie śląskim – Zamku Ogrodzieniec. Po zamianie grup był czas na chill out i długie rozmowy przy samochodach. Około godziny 16.00 wyruszyliśmy w drogę powrotną do Bobolic widokową trasą obfitującą w szereg niespodzianek – a to idealny odcinek do przewietrzenia gaźników, wentylatorów, turbin czy co kto tam miał pod maską, a to nawierzchnia stworzona specjalnie dla Cayenne 🙂

Wieczorem, podczas kolacji na której serwowano pieczonki z garnków przygotowanych nad ogniskiem miał miejsce najważniejszy punkt każdego zlotu – licytacja gadżetów na rzecz wsparcia rehabilitacji naszego klubowego kolegi #WalczAdam, który kilka lat temu uległ wypadkowi jadąc samochodem (zderzenie z Łosiem). Prawdziwym szlagierem była koszulka klubowa z autografem Roberta Lewandowskiego, o którą została stoczona pasjonująca „bitwa”. Zebrana kwota znowu była rekordowa, a wiem, że jeszcze urośnie dzięki inicjatywie z pamiątkowymi zdjęciami samochodów uczestników zlotu.

W niedzielny poranek zostaliśmy zaskoczeni przez rycerzy z giermkami, którzy specjalnie dla nas przybyli ze Średnowiecza by nauczyć nas fechtunku, strzelania z łuku, czy rzucania kolczugą. Cześć oficjalna zlotu zakończyła się o godzinie 12.00, ale wielu jego uczestników udało się jeszcze pod ruiny pobliskiego zamku w Olsztynie, gdzie w tym dniu odbywał się pierwszy zlot amerykańskiej motoryzacji. Dla mnie Zlot zakończył wspólną pizzą neapolitańską z załogą debiutującej na zlocie 928S z 1984r.

Nowa formuła zapisów tj. według wieku samochodów bardzo się sprawdziła i wielu Klubowiczów postanowiło przyjechać dawno nie oglądanymi na polskich drogach klasykami. Co planuje „Mata” na 2022r. ?

Super auta w SuperSAMIE (Klasyki na dachu)

Oficjalna nalepka imprezy

11 września 2021r. już po raz III Tyski Ruch Klasyków zorganizował niesamowite spotkanie Pasjonatów motoryzacji na dachu katowickiego Supersamu.

Podobnie jak w ubiegłym roku miłośnicy samochodów z Zuffenhausen zaprezentowali je w ramach stoiska Pasja Porsche. Mieliśmy po dwie sztuki modeli: 928, 944, aż trzy sztuki Boxstera 986 (który w tym roku obchodzi swoje 25-lecie), a także jednego przedstawiciela „wiatraków”: model G w wersji Targa.

Impreza dla nas rozpoczęła się od spotkania w na stacji benzynowe w Katowicach, gdzie dojechała do mnie ekipa z Małopolski. Specjalnie dla nas przeleciał kilkanaście metrów nad nami największy sterowiec świata, który w tym dniu wykonywał loty nad miastem. W kawalkadzie klasycznych Porsche przejechaliśmy ulicą Mikołowską docierając do miejsca spotkania tj. katowickiego Supersamu.

Podobnie jak w ubiegłym roku przygotowaliśmy moc atrakcji dla dzieci. Były kolorowanki porschakowe, konkurs z cennymi nagrodami na najlepszą pracę plastyczną, piękne plakaty z najnowszymi modelami, a także mini wystawa modeli samochodów, literatury oraz gadżetów z logiem naszej ulubionej marki.

Około godziny 16.30 dziecięce jury wybrało najlepsze prace, nagrody były przewidziane dla pierwszej III, ale kilkanaście osób otrzymało jeszcze drobne upominki 🙂

Nasze stoisko odwiedził również dziennikarz TVN Turbo pan Witold Odrobina – ech magia Porsche przyciąga jak magnez.

Tegoroczna impreza zgromadziła około 180 samochodów w różnych epok. Była jak zawsze liczna reprezentacja Maluchów, polskiej motoryzacji, amerykańców, samochodów z czasów PRL, czy europejskich youngtimerów.

Bardzo dziękuję organizatorom i wszystkim uczestnikom naszych konkursów.

Na zakończenie imprezy moja 944 wzięła udział w sesji zdjęciowej młodych fotografów – czyż nie jest fotogeniczna?

Tyski KlasykFest 2021

W pierwszą sobotę wakacji, 26 czerwca braliśmy udział corocznej imprezie organizowanej przez Tyski Ruch Klasyków. Po ubiegłorocznej pandemii w tym roku nie było już prawie śladu i na imprezie zameldowało się kilkaset (coś koło 300) pojazdów klasycznych.

Z racji dosyć rygorystycznej selekcji (samochody >30 lat, lub wyjątkowe okazy) na spotkanie wybrałem się „zabytkowym” 944. Wraz z moją córką przygotowaliśmy kilka atrakcji dla zwiedzających. Przy naszym czerwonym Porsche rozłożyliśmy stolik i krzesełka, gdzie dzieci mogły dowoli wyżywać się artystycznie kolorując przygotowane kolorowanki z wizerunkami klasycznych Porsche (w tym ciągnika Porsche), a rodzice w tym czasie zapoznawali się z historią samochodów naszej ukochanej marki z przygotowanych przez nasz książek i broszurek.

W trakcie imprezy czekała cała moc atrakcji związanych z motoryzacją: można było spróbować na własnej skórze jak to jest, gdy samochód wykonuje tzw. rolkę, jak działają pasy bezpieczeństwa przy zderzeniu z przeszkodą przy prędkości 30km/h, czy jak trudno jest wykonać proste zadanie manualne przy stężeniu alkoholu we krwi na poziomi 1.5 promila.

Impreza trwała od godziny 13:00 do około 18:30. Były pokazy ratownictwa medycznego, strażacy gasili palący się samochód, grała fajna muzyka. Jednym słowem super piknik rodzinny dla wszystkich miłośników motoryzacji. Wielkie brawa dla organizatorów.

Rajd Najkrótszej Nocy

Pasjonaci Porsche z Małopolski i Śląska (ale byli też goście z Mazowsza i Podlasia) czekali na tą imprezę od kilku dobrych miesięcy. 19 czerwca br Stowarzyszenie Pasja Porsche zorganizowało „Rajd Najkrótszej Nocy” w formie tzn. „Scatter Rally”, ale zanim o rajdzie spójrzmy jak wyglądała ta wyjątkowa sobota.

Przed godziną 18:00 ponad 20 załóg przejechało przez bramę Kombinatu Metalurgicznego –  Huta im. T. Sendzimira, by zaparkować na dziedzińcu Budynku „S”. Zostawiliśmy nasze samochody pod czujnym okiem funkcjonariuszy pracujących na VIII Komisariacie Policji w Krakowie i podzieleni na II grupy udaliśmy się na zwiedzanie obiektów. Moja grupa rozpoczęła swoją przygodę od modernistycznego budynku Z (Zarządu). Świetnie zachowana bryła z licznymi zdobieniami pozwala wyobrazić sobie, jak bardzo architekci tego obiektu – państwo Janusz i Marta Ingardenowie – chcieli nawiązać do bogactwa historii Krakowa. Posadzki wyłożone są chęcińskim marmurem lub ozdobnymi parkietami. Kasetonowy strop znajdujący się w holu oraz sali konferencyjnej nawiązuje do Wawelu. Ważący ponad 600 kg dwumetrowy żyrandol pięknie rozświetla salę przywodząc na myśl liczne spotkania i narady które odbywały się w czasach prosperity obiektu. Zwiedziliśmy liczne gabinety (w tym dyrektora generalnego) oraz piękne, symetryczne klatki schodowe. Obiekt w większości zachowany jest w stanie oryginalnym. Po zejściu do piwnic i przejściu kilkudziesięciu metrów tunelem łączącym budynek „Z” z budynkiem „S” rozpoczęliśmy eksplorację „schronu atomowego”. Podzielony jest on na szereg pomieszczeń np. centralkę telefoniczna, 8 kabin przyjmowania meldunków, salę dowodzenia, pokój wypoczynkowy etc. Można zobaczyć (i przetestować) działającą do dzisiaj centralę telefoniczną pochodzącą z 1958r. czy specjalny stół dowodzenia z 1970r. Aparatura znajdująca się w schronie podobno raz została użyta – w trakcie strajków w latach 80-tych do zakłócania rozgłośni radiowej solidarności.

Po takiej dużej dawce historii z czasów słusznie minionych udaliśmy się do jedynego w swoim rodzaju muzeum – Kraków Arcade Museum. Tam w jednym momencie przenieśliśmy się do lat 80 i 90 XX wieku. Ponad 100 klasycznych gier wideo pozwoliło nam się poczuć znowu jak 10-latkowie, a nasze dzieci mogły przekonać się jak wyglądał świat rozrywki przed erą Minecraft’a czy Roblox’a J Organizatorzy nie zapomnieli też o fanach piłki nożnej, którzy w strefie kibica na telebimie mogli kibicować białoczerwonym.

Po zakończeniu meczu przystąpiliśmy do najważniejszego punktu sobotniego wydarzenia – Rajdu Najkrótszej Nocy. Pierwszym etapem była jazda na czas za pośrednictwem gry wideo Daytona – im krótszy czas przejazdu okrążenia tym więcej punktów bonusowych się otrzymywało w rajdzie. Następnie przekazano każdej załodze pakiet startowy w kopertach zawierających: mapę Krakowa, roadbook z 10 zadaniami, kalkę z dwoma tajemniczymi rysunkami, marker, minilatarkę i naklejkę. Rajd odbywał się na zasadzie „Scatter Rally” tzn. roadbook obejmował zadania, które były punktowane (od 10 do 30). Zwycięzcą była załoga która zdobyła najwięcej punktów. Naszym zadaniem było opracowanie indywidualnej strategii zdobywania punktów oraz zmieszczenie się w zakładanym czasie – 2 godzin. Dla osób nie znających Krakowa zadania oceniam na trudne, dodatkowo działająca (o 2.00 w nocy!) sygnalizacja świetlna znacznie nas spowalniała w realizacji zadań. Naszej drużynie (a jeździliśmy wraz z Andruszką) udało się rozwiązać pięć zadań: dwa polegające na odnalezieniu haseł ukrytych na opisach eksponatów zabytków znajdujących się w Muzeum Lotnictwa Polskiego i Muzeum Czynu Zbrojnego, dwa związane z tajemniczymi trasami na kalce (betonowa kula która okazała się Gwiazdą Śmierci i hasło ukryte w lokomotywie przed dworcem Kraków Płaszów) oraz hasło ukryte w skrzynce przed wieżą radiową na kopcu Kościuszki. Uzyskane hasła wpisywane były do krzyżówki, której rozwiązaniem była nazwa ulicy przy której była meta rajdu. Dzięki sprawnej nawigatorce, mając pierwsze 5 liter udało nam się odgadnąć hasło i szczęśliwe dotarliśmy na ul. Metalowców gdzie czekała ostatnia niespodzianka rajdu – poczęstunek z kultowej Niebieskiej Nyski. Każdy kto zna nocne życie miasta dokładnie wie o co chodzi J

Oficjalna klasyfikacja rajdu:

1. Bartek – 944 – 178pkt

2. Tomek – 992 – 164pkt

3. Konrad – 718 – 158pkt

4. Grzegorz – 986 – 155pkt

5. Tomek – 997tt – 110pkt

    Olgierd – inne – 110pkt

7. Jakub – 944 – 95pkt

    Kajetan – 986S – 95pkt

9. Andrzej – 924S – 91pkt

10. Adam – 944 – 82pkt

11. Marcin – 928 – 70pkt

12. Jan – 986 – 62pkt

13. Waldek – 928 – 61pkt

14. Andrzej – 997 – 60pkt

15. Witold – 986S – 55pkt

Brak klasyfikacji:

6 załóg

W tym punkty zdobyte na „Daytonie”:

1. Grzegorz – 986 – 25pkt

2. Bartek – 944 – 18pkt

3. Kajetan – 986s – 15pkt

4. Adam – 944 – 12pkt

5. Andrzej – 997 – 10pkt

6. Konrad – 718 – 8pkt

7. Magda – 986s – 6pkt???

8. Tomasz – 992 – 4pkt

9. Jan – 986 – 2pkt

10. Andrzej – 924s – 1pk

Bardzo dziękujemy Organizatorom za wspaniały pomysł, zaangażowanie oraz przygotowanie imprezy. Już nie mogę się doczekać czym jeszcze nas zaskoczycie.

Radio Continental i nowe głośniki do 944

Pod koniec czerwca pisałem o wyposażeniu mojego 944 w radio odbiornik. Było to chińskie radio marki „no name”, ale z dużym dotykowym wyświetlaczem i „bajerami”. Jednak to rozwiązanie okazało się dla mnie zbyt nowoczesne i postanowiłem pójść w coś bardziej klasycznego.

Rozważałem dwie opcje: zakupu starego radia marki Blaupunkt i wyposażanie go w moduł bluetooth lub ich nowej reedycji modelu Bremen SQR 46 DAB. Niestety poszukiwania fajnego klasyka spełzły na niczym i byłem bliski zakupu nowej wersji. I tu z pomocą i zmianą koncepcji przyszli koledzy z Pasja Porsche. Po ich namowie skierowałem swój wzrok w stronę marki Continental. Ktoś zapyta co ma producent opon z radioodbiornikami ;)? Ano dużo, gdyż korporacja Continental jest producentem wielu elementów elektroniki do samochodów osobowych i ciężarowych. Wśród ich bogatej oferty moje oczekiwania najlepiej spełni (mam nadzieję) radio TR7412UB. Kosztująca 549 zł jednostka wyposażona jest w klasyczny bursztynowy wyświetlacz, trójzakresowe radio z RDS, wejście mini jack na zewnętrzne źródła dźwięku, wbudowany mikrofon (a także drugi na kabelku – znacznie poprawiający jakość rozmów), port USB oraz w pełni funkcjonalny moduł Bluetooth.

Przy okazji postanowiłem również wymienić głośniki w drzwiach. Oryginalne marki Blaupunkt niestety mocno już nagryzione przez czas straciły dużo ze swej jakości. Niestety oryginalne głośniki są bardzo płaskie jak na dzisiejsze standardy w klasie 4″x6″ i znalezienie odpowiedniego modelu graniczy z cudem. Moje 944 pochodzące z rocznika modelowego 1986 posiada zlicowane z tapicerką maskownice i większość nowoczesnych monitorów dźwięku wyposażonych w głośnik wysokotonowy nie mieści się pod nimi. Po długich poszukiwaniach na forach międzynarodowych i polskim 924.pl zaryzykowałem i kupiłem model ALPINE SXE-4625S za 139 zł. Z racji nieco wystającej kopułki niskotonowej delikatnie maskownice są wygięte (patrz zdjęcia), ale i tak wyglądają i co najważniejsze grają nieźle.

Do całej operacji wymiany głośników i radia potrzebowałem dzisiaj: śrubokręt krzyżak (do odkręcenia śrubek maskownic), śrubokręt płaski do podważenia konektorów kabelków głośników i kleszcze (do usunięcia przejściówki).

Sam montaż, dzięki wcześniejszej modyfikacji okablowania do nowoczesnego standardu zajął kilkadziesiąt minut (najwięcej zajęło znalezienie optymalnego miejsca dla dodatkowego mikrofonu).

Montując to radio zwróć uwagę, że standardowo producent w gnieździe antenowym umieszcza przejściówkę, którą należy usunąć by podłączyć antenę 944 (dzięki Marcin Pasternak za podpowiedź :)).

Radio po sparowaniu z telefonem (u mnie iPhone) umożliwia streaming muzyki po wybraniu opcji AUX Bluetooth.

Efekty mojej pracy możecie zobaczyć w poniższej galerii.

Edit: Po miesiącu użytkowania stwierdzam, że radio prawidłowo współpracuje z iPhone 12Pro, głośniki są dosyć płaskie (ale tu raczej należy ograniczyć swoje oczekiwania, ze względu na ich wielkość). Generalnie modyfikacja na dobry+.

Nowa klimatyzacja w 944 i inne usprawnienia.

Jak to mówią: do trzech razy sztuka! Mam nadzieję, że w przypadku naprawy klimatyzacji to przyłowie się spełni. Jak wcześniej pisałem moje 944 przeszło ponowne napełnienie i uszczelnienie w serwisie klimatyzacji w Mikołowie. Niestety 35 lat, a także opróżnienie układu klimatyzacji po dopłynięciu auta do Europy nie wpłynęło korzystnie na jej żywotność. Po kolejnej awarii i praktycznym zatarciu się kompresora postanowiłem podejść do tematu kompleksowo i bezkompromisowo.

Moje 944 pojechało na serwis do klubowego kolegi, miłośnika Porsche 911 Tomka „Białego” Mroczko i prowadzonego przez niego serwisu Auto-Technika. Nowy kompresor, skraplacz i osuszacz oraz bardzo dokładne czyszczenie układu klimatyzacji przyniosło oczekiwane efekty. Ponadto została przywrócona do oryginału obudowa i filtr powietrza (z USA auto przyjechało ze stożkiem), zmieniony na oryginalny lewarek automatycznej skrzyni biegów, wymienione na nowe kompletne oświetlenie deski rozdzielczej. Na koniec zostały wymienione amortyzatory przednie wraz z łożyskami i ustawiona geometria.

Po tak kompleksowym serwisie „czerwony diabeł” przygotowany jest na następne 35 lat bezawaryjnej jazdy 🙂

Rozpoczęcie sezonu z Pasja Porsche

Bardzo dziękuję Zarządowi Stowarzyszenia Pasja Porsche i Porsche Centrum Kraków za wspaniałą organizację Rozpoczęcia sezonu 2020. Moje podziękowania ślę również do instruktorów z Kraków Golf Valley w Paczółtowicach za cierpliwość i wyrozumiałość.

A co ciekawego się działo w Krakowie?

Plan sobotniej imprezy wyglądał następująco:

10.00 – rozpoczęcie imprezy, powitanie, nadanie numerów startowych do rajdu terenowego
11.00 – pierwsza załoga wyrusza w trasę (planowany czas przejazdu 2h)
16.00 – ogłoszenie wyników i nagrody

Oczywiście przez cały czas działała strefa chillout z napojami bezalkoholowymi, grillem, wspaniałą muzyką serwowaną przez DJ oraz stanowisko konkursowe firmy DeWalt

Każda załoga otrzymała swój nr startowy oraz książkę drogową liczącą 59 „kratek”. Trasa wiodła malowniczymi podkrakowskimi drogami zahaczając między innymi o dwa parki Krajobrazowe: Tenczyński Park Krajobrazowy i PK Dolinki Krakowskie , pole golfowe w Paczółtowicach i wiele licznych remiz strażackich 🙂 Opisy w roadbooku na szczęście były bardzo jasne i precyzyjne, dzięki czemu tylko raz musieliśmy zawrócić 🙂 Dzięki sprawnej nawigacji mojej małżonki i dużej spostrzegawczości mojej córki udało się ukończyć rajd. Nasza drużyna miała numer startowy 14. Muszę wspomnieć, że mój syn, który pierwszy raz uczestniczył w takiej imprezie zajął zaszczytne IV miejsce w samochodzie prowadzonym przez Krzysia „Keysi”. Na czas naszego przejazdu miało wpływ pewne zdarzenie, ale najważniejsze, że nic poważnego się nikomu nie stało, a załodze chabrowej 911 życzymy dużo zdrowia!

Zapraszam do obejrzenia filmu zajawkowego:

A dzisiaj, tj. w niedzielę 28 czerwca udało się zmontować nieco dłuższy materiał. Już jest dostępny na moim kanale na YT.

Link do oficjalnych wyników:

https://pasjaporsche.pl/start2020/?fbclid=IwAR2e3g-2gzZos1ca7vu5HMUrdBxFCghoPkCGb3dFy0bA2fmSyNy6sfa66_M

Radio w 944

Zainspirowany przez kolegę z Małopolski, który w swojej klasycznej 928 zainstalował chińskie radio SWM 7805C postanowiłem podążyć jego śladem. Zamówiłem na Ali rzeczony sprzęt (z przesyłką wyszło jakieś 135 pln) i cierpliwie czekałem. Już po 4/5 tygodniach zjawiła się tajemnicza przesyłka w małym kartoniku – praktycznie jedyny napis jaki był na pudełku to dumne „MADE IN CHINA”.

Próbowałem spróbować samodzielnej instalacji, ale ta niestety przerosła moje skromne możliwości – amerykanie byli już tu przede mną i wykonali przeróbkę kabelków.

Ale od czego są znajomości i przyjaźnie w gronie pasjonatów Porsche?! Poprosiłem o pomoc kolegę Krzyśka „Keysi”, który z racji wykonywanego zawodu, a przede wszystkim samodzielnie wykonanych wielu modyfikacji sprzętu audio w swoich Porsche był dla mnie idealną deską ratunku 🙂

Wczoraj, Krzysiek zgodził się podjechać do mnie i pomóc (a raczej samodzielnie) wykonać podłączenie do nowego nabytku. W pierwszej kolejności musieliśmy rozwikłać zagadkę który kolor kabla za co odpowiada. W moim egzemplarzu w sekcji głośników były 4 wtyczki: żółta to kanał Lewy Tył (nie gra), czerwona to kanał Prawy Tył, czarna – Prawy Przód i biała – Lewy Przód. Dla potomnych dodaj jeszcze, że okrągły wtyk to plus, a płaski to masa. Następnie ustaliliśmy na których przewodach wyprowadzona jest masa i napięcie.

Po tak przygotowanych i „oczyszczonych” z amerykańskiej myśli technicznej przewodach przystąpiliśmy do przygotowania i zlutowania dwóch dostarczonych wraz z radiem wtyczek. Całość prac zajęła nam, a raczej Krzysiowi jakieś 3h. Około 22:15 mogliśmy podłączyć sprzęt i sprawdzić, czy wszystko działa prawidłowo. Radio bez problemu połączyło się z iPhone – muzyka gra dosyć czysto, rozmowy są przekazywane poprawnie. Podłączyliśmy też pendrive z MP3 do gniazda – tu jakość dźwięku jest jeszcze lepsza. Na koniec zasymulowaliśmy manewr cofania i radio przełączyło wyświetlacz na obraz z dołączonej kamery. Jednym słowem wszystko (prawie) gra i buczy. Radio dosyć dobrze pasuje do equalizera Blaupunkta i pomimo faktu, iż jest nowoczesne fajnie wygląda w klasycznym wnętrzu 944 – można ustawić kolor podświetlania bliski temu z samochodu.

WIELKIE PODZIĘKOWANIA DLA KRZYSIA za poświęcenie i stracony czas.

Przed nami jeszcze dwie sprawy: weryfikacja niedziałającego głośnika tylnego lewego (i ewentualna wymiana kompletu na coś nowego) oraz instalacja kamerki cofania.