Podlasie Classic 2025 – pierwszy Cayenne wśród klasyków!

Dzień zakupu – i od razu 600 km do Białowieży

Tegoroczna III edycja Podlasia Classic była dla mnie absolutnie wyjątkowa. Do Białowieży przyjechałem świeżo kupionym Porsche Cayenne 957 – i to dosłownie tego samego dnia! Rano odebrałem pozytywną opinię od Tomka „Białego” z Auto Technika w Kędzierzynie-Koźlu, podpisaliśmy umowę, zabrałem rodzinę i ruszyliśmy w trasę – prawie 600 km w jedną stronę. – auto kupione z przebiegim 187.270 km.

To był najlepszy sposób na „chrzciny” nowego auta – pierwsze kilometry od razu w klubowej atmosferze.

Cayenne – klasyk czy nie?

To pierwszy raz, gdy Cayenne wziął udział w zlocie klasycznych Porsche jako pełnoprawny uczestnik. Wiem, że budzi to kontrowersje – w końcu Cayenne jest wciąż widywane na ulicach jako codzienne auto. Ale oficjalna strona Porsche Classic nie pozostawia wątpliwości: Cayenne 957 ma status klasyka.

Czy to za wcześnie? Może tak. Ale w Białowieży przyjęto go bardzo serdecznie, a ja sam czułem, że wśród 911 i 928 wygląda całkiem na miejscu – w końcu to kawał prawdziwego Porsche.

Sobota pełna wrażeń i licytacja z sercem

Zlot był prawdziwą ucztą dla duszy – Puszcza Białowieska, spotkanie z żubrami, klimatyczne drogi przez Krainę Otwartych Okiennic i popołudniowa trasa przez zalew Siemianówka.

Wieczorem czekał nas bankiet w sali kominkowej, a DJ Waldi grał do 2:00 w nocy – trochę go wspomogłem, bo dawno nie było takiej imprezy.

W trakcie bankietu, razem z Andrzejem „Andruszką” – organizatorem wydarzenia – poprowadziliśmy tradycyjną aukcję charytatywną na rzecz Adama Jerozolimskiego #WalczAdam. Klubowicze stanęli na wysokości zadania i udało się zebrać naprawdę solidną sumę pieniędzy.

Wisienka na serniku – wagon Ferdinanda Porsche

Niedzielny poranek zakończył ten weekend w prawdziwym stylu. Prawdziwą wisienką na serniku była kawa i wyśmienity sernik serwowany specjalnie dla nas w wagonie-salonce zaprojektowanej przez Ferdinanda Porsche. Taka podróż w czasie – elegancja, historia i wyjątkowy klimat.

Pierwszy weekend z Cayenne – 1200 km bez problemu

Mój nowy Cayenne 957 spisał się na medal. W pierwszy weekend zrobiłem nim ponad 1250 km bez żadnej awarii. Komfort, pewność prowadzenia i to typowe „porsche’owe DNA” sprawiły, że od razu poczułem, iż to świetne uzupełnienie mojej kolekcji.

Czy Cayenne zasługuje na miano klasyka? Dla mnie – po tym wyjeździe – zdecydowanie tak.

P‑Series Rally 2025 – Warmia i Mazury w deszczu, ale z uśmiechem!

Ledwo tydzień wcześniej wróciłem z Mazur, gdzie uczestniczyłem w zlocie transaxli moim Porsche 944 z 1985 roku, a już czekała na mnie kolejna przygoda – P‑Series Rally 2025. Tym razem ruszyłem w trasę z synem i córką, którzy od pierwszych kilometrów złapali rajdowy klimat.

Rajd odbywał się po itinerze, a nasza ekipa wybrała trasę turystyczną, która pozwoliła nam nie tylko cieszyć się jazdą, ale także odkrywać uroki regionu. W trakcie rajdu odwiedziliśmy Sanktuarium w Świętej Lipce, gdzie wysłuchaliśmy wyjątkowego koncertu organowego, a także zamek w Rynie, który zrobił na nas ogromne wrażenie swoją historią i klimatem.

W tym roku rywalizacja toczyła się w trzech kategoriach: Classic, Speed i OffroadCiekawostką jest fakt, że w tej ostatniej klasyczne 911 zdeklasowały Cayenne, zajmując wszystkie pierwsze miejsca! Nasze 944 w czerwonym kolorze, w wersji z automatem, pochodzące z USA i w perfekcyjnym stanie (z przebiegiem zaledwie 55 000 mil), spisało się świetnie, pewnie prowadząc nas po mokrych, malowniczych drogach Warmii i Mazur – mimo ciągłego deszczu.

Wisienką na torcie była wieczorna prezentacja filmu o starcie ekipy P‑Series w Rajdzie Dakar Classic – ich 924 zajęło w tym roku 4. miejsce! Tego samego wieczoru odbywała się ogólnopolska Noc Muzeów, więc mogliśmy zobaczyć zamek biskupi w Lidzbarku Warmińskim w nocnej odsłonie. Wejście na wieżę zamkową o północy miało swój niepowtarzalny klimat.

W niedzielę, wracając do domu, zatrzymaliśmy się jeszcze na polach Grunwaldu, gdzie odwiedziliśmy niezwykle ciekawe muzeum bitwy z Krzyżakami w 1410 roku. To była świetna lekcja historii dla dzieci, a dla mnie – idealne zakończenie weekendu pełnego emocji.

Dwa weekendy z rzędu w 944 – najpierw zlot transaxli, a teraz P‑Series Rally – to jest właśnie kwintesencja życia z klasycznym Porsche. Wracamy zmęczeni, ale pełni wrażeń i gotowi na kolejne przygody.

Otwarcie sezonu PCP 2025 – mój pierwszy raz jako członek Zarządu

W miniony weekend miałem przyjemność wziąć udział w otwarciu sezonu Porsche Club Poland 2025 – tym razem w zupełnie nowej roli. To był mój pierwszy oficjalny zlot jako członek Zarządu klubu PCP. Wsiadłem w mojego klasycznego Porsche 993 Cabrio i ruszyłem do Kielc, gdzie czekał na nas intensywny i pełen wrażeń program.

Skupiłem się na części turystycznej, więc tym razem nie wjechałem na tor ani nie uczestniczyłem w aktywnościach dedykowanych kobietom. I powiem Wam – wcale nie żałuję, bo sobota i niedziela były wypełnione wrażeniami po brzegi.

Sobota rozpoczęła się od przejazdu z Kielc do Podzamcza, gdzie odwiedziliśmy Dwór Starostów Chęcińskich oraz Centrum Nauki Leonardo da Vinci – idealne miejsce, by choć na chwilę przenieść się w świat eksperymentów i historii. Potem krótka przerwa obiadowa na Torze Kielce, który na co dzień aż kusi, żeby wyjechać na nitkę, ale tym razem poprzestałem na rozmowach z klubowiczami i podziwianiu aut.

Po południu ruszyliśmy do Muzeum Orła Białego w Skarżysku Kamiennej. To miejsce ma niesamowitą atmosferę – a ja miałem dodatkową frajdę, bo mogłem zasiąść w kokpicie samolotu i poczuć się jak pilot z filmu „Con Air”. Dzień zakończył się wspólnym zdjęciem na torze i krótką trasą leśną, a wieczorem w hotelu była już tylko dobra zabawa, kolacja i tańce przy DJ-u do późnej nocy.

Ogromną niespodziankę sprawił nam tego dnia nasz kolega klubowy Krzysztof „KIMBEX”, który przyjechał na zlot wyjątkowym Porsche Marsien od tunera Gemballa. Ten samochód robi kosmiczne wrażenie – miałem nawet okazję usiąść za jego kierownicą, co było dla mnie jednym z największych highlightów całego wyjazdu.

Niedziela przyniosła spokojniejszy rytm. Po wyjeździe z hotelu odwiedziliśmy Zamek w Szydłowcu, gdzie mieści się Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych. Niesamowite miejsce – pełne historii i dźwięków, których na co dzień się nie słyszy.

Dla mnie to wydarzenie było wyjątkowe z kilku powodów. Po pierwsze, mogłem spotkać się z klubowiczami w roli członka Zarządu i porozmawiać o planach na cały sezon. Po drugie – mój 993 Cabrio po raz kolejny udowodnił, że klasyk może świetnie odnaleźć się w turystycznych trasach i wzbudzał ogromne zainteresowanie, gdziekolwiek się zatrzymałem.

Ten weekend dał mi sporą dawkę energii i przypomniał, dlaczego kochamy nasze Porsche – to nie tylko samochody, to styl życia, spotkania i emocje, których nie da się kupić.

Optimized by Optimole