Tegoroczna edycja Air|Water Poland w Warszawie była pierwszym europejskim wydarzeniem pod tym szyldem – świętem dla wszystkich fanów Porsche, niezależnie od tego, czy ich silnik chłodzony jest powietrzem, czy cieczą.
Dla mnie wszystko zaczęło się już wcześniej – w drodze z Krakowa do Warszawy. Wracałem po spotkaniu biznesowym i przypadkiem dołączyłem na trasie do niezwykłej ekipy: 944 „Dakarista” z N2Studio Natalii Bożek. Przez pewien odcinek jechaliśmy razem – dwa zupełnie różne Porsche, ale idealnie oddające ducha Air|Water: klasyczna elegancja mojej 993 Cabrio i terenowa, rajdowa dusza ich 944. Po kilku wspólnych kilometrach nasze drogi się rozeszły – ja kierowałem się prosto do stolicy.
W Warszawie punktem obowiązkowym był piątkowy „before party” na myjni WashPoint Blizne. Właściciel tego miejsca miał genialny pomysł, by zorganizować luźne spotkanie dla uczestników przed główną imprezą. Był grill, bezalkoholowe piwo, DJ serwujący świetne sety i mnóstwo rozmów przy autach – idealne połączenie przygotowań i integracji. Klimat bardziej przypominał kalifornijskie spotkania Porsche niż typowe eventy – pełen luz, dobra muzyka i dźwięk boxerów w tle.
Kiedy kilkadziesiąt Porsche ruszyło wspólnie spod myjni w stronę centrum Warszawy, w asyście fotografów i kamer, to był prawdziwy moment magii. Kolumna aut wjeżdżających pod bramy Air|Water wyglądała jak scena z filmu – różne generacje, różne światy, ale jedna marka i ta sama pasja.
Sam teren imprezy, położony na obszarze Stacji Muzeum i Nocnego Marketu, był absolutnie wyjątkowy. Połączenie motoryzacji Porsche z historią kolei stworzyło niesamowity klimat – nasze samochody parkowały wprost na starych peronach, między lokomotywami i wagonami. Industrialna sceneria, zapach smaru, dźwięk silników i światła zachodzącego słońca – tego nie da się podrobić.
Wśród ponad 250 samochodów znalazły się prawdziwe perełki: 908 Bergspyder, legendarne 917, a także ultranowoczesne (choć już mające swoje lata) 918 RSR. Zestawienie klasyków i współczesnych konstrukcji sprawiało, że można było dosłownie przejść przez historię Porsche w jednym miejscu.
Dla mnie równie inspirujące było stoisko „Safari”, prezentujące bardziej przygodowe oblicze marki. Obok wspomnianej wcześniej 944 „Dakarista” można było zobaczyć także 928 w terenowej konfiguracji oraz Cayenne w wydaniu off-road – z kultową wersją Transsyberia na czele. Ten fragment wystawy idealnie pokazywał, że Porsche to nie tylko tor i asfalt, ale też kurz, piach i wolność podróży.
Air|Water Warsaw 2025 pokazało, że magia tej marki tkwi w różnorodności. Nieważne, czy to 356, 993, 944 Dakarista, czy Cayenne Transsyberia – najważniejsze, że łączy nas to samo uczucie, kiedy odpalamy silnik i czujemy ten specyficzny zapach benzyny, metalu i przygody.












































































































































































































































































































































