Pociąg, Prom, Porsche, airPlane – dokładnie w takiej kolejności podróżowałem na i z imprezy w Danii 🙂
Najpierw podróż pociągiem relacji Tychy – Gdynia. Następnie przesiadam się do pięknej 964 by za chwilę, w towarzystwie kilku pięknych Porsche chłodzonych powietrzem zaokrętować się na promie relacji Gdynia – Karlskrona (Szwecja). Nocna podróż, wczesne śniadanie, badanie alkomatem kierowców przez szwedzką policję i w drogę do Danii. Postanawiamy przeprawić się promem Helsingborg (SE) – Helsingör (DK), podróż przez duńskie wioski, krótki postój na turystyczny posiłek.
Docieramy do naszego hotelu Kopenhadze. Prysznic, zmiana ciuchów i przyjemny spacer do dzielnicy Kødbyen. Tutaj czekają na nas niezliczone Prosiaki. Wydawałoby się, że są chaotycznie rozstawione po wąskich uliczkach tętniącej życiem części miasta. Nic bardziej mylnego. Każdy samochód ma swoje z góry zaplanowane miejsce. Niezliczona liczba 356tek, F-ki, G-modelle, 964 i 993. Kilka 914, a także transaxli. Przechadzamy się i podziwiamy. Najpierw kawa na pobudzenie – serwowana przez sympatycznych Niemców prosto „z silnika” ich zielonej 911-ki. Z każdą chwilą coraz bardziej jesteśmy zachwyceni prezentowanymi samochodami. Ja szczególną uwagę zwracam na srebrne Porsche o numerach WF SP550H. Numery nie są przypadkowe. To „Spyder 550” – brakujące ogniwo. Rozmawiam z projektantem i właścicielem tego auta. Andreas Mindt okazuje się bardzo sympatyczną osobą. Ten były szef designu Benleya (aktualnie szef Volkswagen’a) bardzo szczegółowo opowiada mi całą historię powstania jego samochodu. Pozwala mi nawet zasiąść za jego kierownicą. Chociaż przez chwilę mogę poczuć jego ducha.
Wśród przechadzających się gapiów wypatruję amerykańską legendę – Magnusa Walkera – krótka rozmowa i wspólne zdjęcie.
Odbieramy gadżety dla naszej załogi i dalej podziwiamy zaparkowane dzieła sztuki z Zuffenhausen. Czas wracać do hotelu, jutro przed 6:30 musimy być na lotnisku – miejscu zbiórki wspólnego przejazdu uczestników imprezy do Szwecji.
Pobudka, owoc na drogę i jazda. Przez 6:30 jesteśmy w umówionym miejscu. Nie jesteśmy pierwsi, przed nami dotarło tu ponad dwieście chłodzonych powietrzem Porschaków! Ruszamy w kierunku mostu nad Sundem. Cała przeprawa liczby prawie 16km, składa się z: mostu o długości 7845 m (zlokalizowany w granicach Szwecji i Danii), sztucznej wyspy Peberholm o długości 4050 m i tunelu Drogdentunnelen o długości 3510 m. Kawalkada samochodów podąża w kierunku słońca. Widoki i wrażenia pozostaną w mojej pamięci do końca życia. W Szwecji nawrotka i z powrotem do Danii. To przeżycie warte jest każdych pieniędzy dla pasjonata Porsche. Jako iż impreza formalnie rozpoczyna się o godz. 10.00 postanawiamy wrócić do naszego hotelu na śniadanie 🙂
Meldujemy się przy bramie wjazdowej na nieczynne (zabytkowe) lotnisko Kopenhaga-Kastrup od ulicy Vilhelm Latritzen Alle. Jest problem! Duńczycy twierdzą, że mają komplet! Na szczęście pojawia się uśmiechnięta Kalifornika, a za chwilę Patric Long i mówi nam, że ma dla nas miejsca na trawie – pod drzewami! Cudownie, tego dnia temperatura dochodzi do 30oC, cień jest dla nas wybawieniem.
Centralne miejsce zajmuje wystawa modeli Turbo z okazji 50-lecia prezentacji 911 z doładowaniem. Pięknie odrestaurowane hale skrywają pierwsze modele Porsche: 356 i 550. Moją uwagę zwraca klasyczna 911 w stylu Rally. Rozmawiam z jej właścicielem Larsem Lorneren, który to zdobył II miejsce w liczącym 14.000km rajdzie Pekin-Paryż. Opowiada o wyznaniach jakie musiał wraz ze swoją żoną (była jego pilotką) pokonać podczas tego morderczego rajdu.
Około godziny 17.00 Terminal Vilhelm Lauritzen pustoszeje. Ostatnie zdjęcia pamiątkowe z Magnusem Walkerem. Rozmowy z osobami, które podobnie jak my postanowiliśmy zostać na miejscu i w spokoju pooglądać zaparkowane „jednorożce”.
O 19.00 zaczyna się piknik w duńskim stylu: piwo + hot-dogi 🙂
Niedziela, to czas powrotu do domu. Ja samolotem do Krakowa, a Rafał (właściciel 964) promem. Ale mamy jeszcze kilka godzin czasu. Wykorzystujemy go na szybkie zwiedzanie miasta. A jak najlepiej to zrobić mając mało czasu? Oczywiście najlepiej od strony wody. Wybieramy rejs statkiem spacerowym, który zabiera nas w podróż kanałami Kopenhagi. Jest oczywiście i syrenka. Na lunch były „podobno najlepsze na świecie hamburgery” na stacji benzynowej – „Gasoline Grill” przy Landgreven 10. Transfer na lotnisko, długie czekanie i powrót do Polski.
Będąc drugi raz w tym roku na imprezie Luftgekühlt teraz już wiem dlaczego są one kultowe!


































































































































Petarda impreza, ŚWIETNY MATERIAŁ , relacja foto – pozamiatała !! SUPER. Jedno ze zdjęć zrobionych na moście , idealane do kalenndarza 🙂
ZAZDROSZĘ udziału !