Francja z Pasją Porsche

Relacja z letniej wyprawy 2025

📍 Trasa: Polska – Austria – Liechtenstein – Szwajcaria – Włochy – Francja – Niemcy

Sobota, 28 czerwca 2025

Pierwszy dzień wakacji to od kilku lat znak, że czas ruszać w trasę z Pasją Porsche. Zbiórka tradycyjnie pod Ostrawą, a potem wspólny obiad i zwiedzanie piwnic producenta Sekta – czyli austriackiego odpowiednika prawdziwego szampana – w Poysdorf. Wieczorem załadowaliśmy auta na pociąg Nightjet z kuszetkami i autolawetą, który zabrał nas z Wiednia w kierunku Feldkirch, tuż przy granicy Szwajcarii i Liechtensteinu.

Niedziela

Z samego rana zjazd z pociągu w Feldkirch. Drobne przygody z samochodem i lodówką na insulinę, która odmówiła współpracy. Śniadanie w Vaduz, stolicy Liechtensteinu. Potem ruszamy słynną „drogą Jamesa Bonda” przez przełęcz Furka – obowiązkowe zdjęcia pod kultowym hotelem Belvedere. Wcześniej zaliczyliśmy Oberalppass, skąd bierze początek Ren. Rodzinny grill w plenerze, a następnie wspinaczka na Wielką Przełęcz Świętego Bernarda. Zjazd na nocleg do doliny Aosty.

Poniedziałek

Wyruszamy w kierunku Francji przez Małą Przełęcz Św. Bernarda – po drodze sesja zdjęciowa w rejonie La Thuile. Na Col de l’Iseran (2770 m n.p.m.) chłodno i pochmurno, ale widoki wynagradzają wszystko. Po lunchu w kamiennym miasteczku Bonneval-sur-Arc ruszamy dalej – na Col du Mont Cenis (2081 m n.p.m.), gdzie spotykamy ekipę Peugeot 205. Wieczorem meldujemy się w Sauze d’Oulx – świetny hotel, doskonała kolacja i włoska gościnność. Jedynie Ferrari California T kaprysi – odmówiło posłuszeństwa pod hotelem, ale po kilku dniach znów będzie w trasie.

Wtorek

Wczesne śniadanie i dalej w drogę. Col Agnel (2744 m n.p.m.) wita nas fantastycznym widokiem. Do bazy w Pra Loup docieramy po południu. Wieczorem spotkanie z ekipą niemieckiego Porsche Club Spyder, wspólna kolacja i długie rozmowy przy lokalnym winie.

Środa

Docieramy do Prowansji! Pierwszy przystanek – widoki w Parku Narodowym Mercantour. Pogoda dopisuje, więc zdobywamy najwyższy dostępny dla samochodów punkt w Alpach – Cime de la Bonette (2802 m n.p.m.). Zjeżdżamy na południe Francji, zahaczając o Clans i legendarną trasę Rajdu Monte Carlo (droga D10). Po panoramicznym punkcie w Saint-Auban – emocjonujący zjazd serpentynami. Wieczorem Monaco, przejazd trasą F1, zwiedzanie Èze i finał dnia w Menton.

Czwartek

Dzień plażingu i różowego prowansalskiego wina. Lunch na plaży i błogie lenistwo. Wieczorem wypad do kasyna w Monaco. Kolacja w cudownej włoskiej restauracji odkrytej przez Zuzię – obowiązkowy punkt programu.

Piątek

Zamiast plaży – kultowa Col de Turini! Lunch w legendarnym Hotelu des Trois Vallées, a potem kierunek Antibes. Wieczór przy basenie, Małże Św. Jakuba i różowe wino – idealne zakończenie dnia.

Sobota

Zwiedzanie perfumerii Fragonard – długo, ale warto. Potem decyzja: kierunek San Remo! Espresso w teatrze Ariston, szybki lunch i powrót do Mentony. Wieczorem tradycyjna kolacja podsumowująca wspólną część wyprawy z Pasją Porsche.

Niedziela

Wyruszamy w trzy załogi – Cayenne, Macan i Boxster 718 – na drugą, prywatną część wyprawy. Zwiedzanie Pałacu Papieży w Avignon. Na osłodę – świetne zdjęcia na słynnym moście Pont Saint-Bénézet i lody z gwiazdką Michelin.

Poniedziałek

Châteauneuf-du-Pape – winnica Brotte i degustacja z polską sommelierką. Potem Orange i imponujący rzymski amfiteatr. Na koniec dnia – Muzeum Lawendy w Saint-Remèze i wieczór w Dijon.

Wtorek

Zwiedzanie Dijon i winnic. Moillard w Nuits-Saint-Georges, a potem perełka – Château de Savigny-Lès-Beaune z muzeum Abartha i kolekcją samolotów. Wieczorem kolacja w chińskim wine barze – połączenie zaskakująco udane.

Środa

Pałac książąt Burgundzkich, a potem Muzeum Motoryzacji w Miluzie – największa na świecie kolekcja Bugatti! Ekspozycja Tintina, dachowanie symulacyjne i odpalanie auta korbą – super zabawa. Wieczorem Colmar – bajkowa stolica Alzacji, apartament w zabytkowej kamienicy i biodynamiczna historia wina.

Czwartek

Winnica Eugene Meyer, potem góry Wogezy, Lac Blanc i bajkowe Riquewihr. Lunch z lokalnymi specjałami, wizyta w winnicy Hugel (od 1639 r.) i powrót do Colmar. Wieczorem spacer po miasteczku – i odkrycie małej Statuły Wolności!

Piątek

Dzień bez pośpiechu – muzeum wina, lunch na targu, rozmowy z lokalesami i anyżówka w tabac. Alzacja ma w sobie coś magicznego – tu na pewno wrócę.

Sobota

Powrót do domu, ale po drodze obowiązkowy przystanek w Muzeum Techniki Sinsheim. Concorde, TU-144, U-boot i dziesiątki legend motoryzacji. Wieczorem Lipsk i zasłużony odpoczynek.

Niedziela

Rano krótki postój pod fabryką Porsche w Lipsku – niestety w niedzielę nie można jej zwiedzać. Potem już tylko kilkaset kilometrów do Polski. O 20:00 – meta. 4000 km moim Cayenne. Bezawaryjnie!

Podróż z Pasją Porsche – edycja 2025 zakończona sukcesem!
Poniżej kilka zdjęć z wyprawy.

993 Cabrio i 944 „Dakarista” – dwa światy, jedno Air|Water

Tegoroczna edycja Air|Water Poland w Warszawie była pierwszym europejskim wydarzeniem pod tym szyldem – świętem dla wszystkich fanów Porsche, niezależnie od tego, czy ich silnik chłodzony jest powietrzem, czy cieczą.

Dla mnie wszystko zaczęło się już wcześniej – w drodze z Krakowa do Warszawy. Wracałem po spotkaniu biznesowym i przypadkiem dołączyłem na trasie do niezwykłej ekipy: 944 „Dakarista” z N2Studio Natalii Bożek. Przez pewien odcinek jechaliśmy razem – dwa zupełnie różne Porsche, ale idealnie oddające ducha Air|Water: klasyczna elegancja mojej 993 Cabrio i terenowa, rajdowa dusza ich 944. Po kilku wspólnych kilometrach nasze drogi się rozeszły – ja kierowałem się prosto do stolicy.

W Warszawie punktem obowiązkowym był piątkowy „before party” na myjni WashPoint Blizne. Właściciel tego miejsca miał genialny pomysł, by zorganizować luźne spotkanie dla uczestników przed główną imprezą. Był grill, bezalkoholowe piwo, DJ serwujący świetne sety i mnóstwo rozmów przy autach – idealne połączenie przygotowań i integracji. Klimat bardziej przypominał kalifornijskie spotkania Porsche niż typowe eventy – pełen luz, dobra muzyka i dźwięk boxerów w tle.

Kiedy kilkadziesiąt Porsche ruszyło wspólnie spod myjni w stronę centrum Warszawy, w asyście fotografów i kamer, to był prawdziwy moment magii. Kolumna aut wjeżdżających pod bramy Air|Water wyglądała jak scena z filmu – różne generacje, różne światy, ale jedna marka i ta sama pasja.

Sam teren imprezy, położony na obszarze Stacji Muzeum i Nocnego Marketu, był absolutnie wyjątkowy. Połączenie motoryzacji Porsche z historią kolei stworzyło niesamowity klimat – nasze samochody parkowały wprost na starych peronach, między lokomotywami i wagonami. Industrialna sceneria, zapach smaru, dźwięk silników i światła zachodzącego słońca – tego nie da się podrobić.

Wśród ponad 250 samochodów znalazły się prawdziwe perełki: 908 Bergspyder, legendarne 917, a także ultranowoczesne (choć już mające swoje lata) 918 RSR. Zestawienie klasyków i współczesnych konstrukcji sprawiało, że można było dosłownie przejść przez historię Porsche w jednym miejscu.

Dla mnie równie inspirujące było stoisko „Safari”, prezentujące bardziej przygodowe oblicze marki. Obok wspomnianej wcześniej 944 „Dakarista” można było zobaczyć także 928 w terenowej konfiguracji oraz Cayenne w wydaniu off-road – z kultową wersją Transsyberia na czele. Ten fragment wystawy idealnie pokazywał, że Porsche to nie tylko tor i asfalt, ale też kurz, piach i wolność podróży.

Air|Water Warsaw 2025 pokazało, że magia tej marki tkwi w różnorodności. Nieważne, czy to 356, 993, 944 Dakarista, czy Cayenne Transsyberia – najważniejsze, że łączy nas to samo uczucie, kiedy odpalamy silnik i czujemy ten specyficzny zapach benzyny, metalu i przygody.

P‑Series Rally 2025 – Warmia i Mazury w deszczu, ale z uśmiechem!

Ledwo tydzień wcześniej wróciłem z Mazur, gdzie uczestniczyłem w zlocie transaxli moim Porsche 944 z 1985 roku, a już czekała na mnie kolejna przygoda – P‑Series Rally 2025. Tym razem ruszyłem w trasę z synem i córką, którzy od pierwszych kilometrów złapali rajdowy klimat.

Rajd odbywał się po itinerze, a nasza ekipa wybrała trasę turystyczną, która pozwoliła nam nie tylko cieszyć się jazdą, ale także odkrywać uroki regionu. W trakcie rajdu odwiedziliśmy Sanktuarium w Świętej Lipce, gdzie wysłuchaliśmy wyjątkowego koncertu organowego, a także zamek w Rynie, który zrobił na nas ogromne wrażenie swoją historią i klimatem.

W tym roku rywalizacja toczyła się w trzech kategoriach: Classic, Speed i OffroadCiekawostką jest fakt, że w tej ostatniej klasyczne 911 zdeklasowały Cayenne, zajmując wszystkie pierwsze miejsca! Nasze 944 w czerwonym kolorze, w wersji z automatem, pochodzące z USA i w perfekcyjnym stanie (z przebiegiem zaledwie 55 000 mil), spisało się świetnie, pewnie prowadząc nas po mokrych, malowniczych drogach Warmii i Mazur – mimo ciągłego deszczu.

Wisienką na torcie była wieczorna prezentacja filmu o starcie ekipy P‑Series w Rajdzie Dakar Classic – ich 924 zajęło w tym roku 4. miejsce! Tego samego wieczoru odbywała się ogólnopolska Noc Muzeów, więc mogliśmy zobaczyć zamek biskupi w Lidzbarku Warmińskim w nocnej odsłonie. Wejście na wieżę zamkową o północy miało swój niepowtarzalny klimat.

W niedzielę, wracając do domu, zatrzymaliśmy się jeszcze na polach Grunwaldu, gdzie odwiedziliśmy niezwykle ciekawe muzeum bitwy z Krzyżakami w 1410 roku. To była świetna lekcja historii dla dzieci, a dla mnie – idealne zakończenie weekendu pełnego emocji.

Dwa weekendy z rzędu w 944 – najpierw zlot transaxli, a teraz P‑Series Rally – to jest właśnie kwintesencja życia z klasycznym Porsche. Wracamy zmęczeni, ale pełni wrażeń i gotowi na kolejne przygody.

Industrialne śniadanie PCP – Rudy Raciborskie


Śniadanie u cystersów i parowozowa przygoda – nasz dzień w Rudach

To był dzień, który pachniał świeżymi bułkami, smarem z lokomotywowni i… kiełbaskami z ogniska. Start o 10:00 – spotykamy się na dziedzińcu Opactwa Cysterskiego w Rudach. Tam czeka na nas ks. Piotr ze śniadaniem, które smakuje tak, jakby ktoś właśnie włączył tryb „najlepszy początek dnia ever”. Kawa, jajecznica, croissanty, a hitem okazał się tradycyjny śląski kołoc na maśle – taki, że palce lizać!

Chwilę po 11:00 nasze auta zostają na parkingu, a my przenosimy się w kolejarski świat. Stacja wąskotorowa w Rudach wygląda jakby zatrzymała się w czasie, a impreza „Kolejarski fach” jest zrobiona tylko dla nas. Serio, kto z nas wiedział wcześniej, jak działa zwrotnica albo jakie sygnały daje maszynista w trakcie manewrów?

A największy hit? Najstarszy elektrowóz Siemensa z 1896 roku! Tak, ten dziadek kolejnictwa wciąż robi wrażenie, a historia, którą opowiada przewodnik, sprawia, że zaczynasz patrzeć na pociągi trochę inaczej.

I wtedy przyszła pora na zawody na drezynach. Świetnie bawiliśmy się podczas sprawnościowych rywalizacji – zarówno dorośli, jak i dzieci dali z siebie wszystko. Okazało się, że pompowanie drezyny to prawdziwy sport i chyba nikt nie przypuszczał, że tak można się zmęczyć… i ubawić jednocześnie. Tytuł „Najlepszej Drużyny Parowozowej” był do wzięcia, więc emocje były jak na torze wyścigowym (tyle że w tempie „slow ride”). Nagrody dla najlepszych 3 drużyn zostały ufundowane tradycyjnie przez Porsche Club Poland.

A jako dodatkowa niespodzianka – mogliśmy zajrzeć do świata kowala! Dzieciaki z zachwytem oglądały, jak powstają metalowe ozdoby, a kilkoro z nich nawet miało okazję sprawdzić, jak ciężkie są prawdziwe młotki kowala.

Na koniec – klasyka: ognisko, kiełbaski, ciepła herbatka i rozmowy, które mogłyby trwać do wieczora. Dzieci wyszły z gwizdkami – obowiązkowy gadżet każdego małego kolejarza. (Rodzice już wiedzą, że to będzie hit w aucie przez całą drogę powrotną… i może jeszcze tydzień w domu 😉).

Po 16:30 kończymy dzień, ale w głowie zostaje to uczucie, że cofnęliśmy się o sto lat, a przy okazji spędziliśmy czas tak, jak trzeba – na luzie, z dobrą ekipą i dużą porcją śmiechu.

II Zimowy Zlot Porsche

Idąc za ciosem, Arek zorganizował również w tym roku „Zimowy Zlot Porsche”, chociaż tym razem przypadł on … na pierwszy dzień wiosny 🙂

Impreza rozpoczęła się około godzimy 18.00 w piątkowy wieczór wspólną wizytą w nowym oddziale firmy MS Lab w Pszczynie. Nasz klubowy kolega „KOKOS” zaprosił nas, by przy kawie i smacznym cieście (sernik baskijski to było niebo w gębie) pokazać nam jakie cuda wyprawiają w jego nowym oddziale ulokowanym przy trasie DK1. Mieliśmy okazję nie tylko podziwiać wysmakowane 911-ki przygotowane do sprzedaży, ale również zajrzeć na zaplecze. Tam podziwialiśmy między innymi jedyny na świecie egzemplarz Lamborghini w specjalnym kolorze, czy serwisowane akurat „wiatraki” lub przygotowywane na specjalne zamówienie wnętrze Abarth’a 500.

Po kolacji w hotelu Styl’90 – Arek rozdał uczestnikom okolicznościowe zestawy zawierające m.in.: czapeczkę zlotową, numery startowe, a także opis prób Ocen Techniki Jazdy (OTJ) które mieliśmy do wykonania następnego dnia.

W sobotę, po śniadaniu każda załoga dostała dwa arkusze pytań: jeden dotyczył historii motoryzacji, a drugi zasad ruchu drogowego – mieliśmy minutę na każdy!.

Po wspólnym pamiątkowym zdjęciu, załogi przystąpiły do wykonywania 4 prób OTJ na precyzję. Następnie uformowaliśmy kolumnę Porsche, którą udaliśmy się na kawę i śląskie kołocze do warsztatu Auto Dusza Motorsport w Mikołowie. Rafał – znany klubowicz PCP – zaprezentował nam swoje królestwo. Składa się ono nie tylko z bardzo dużej części związanej z obsługą napraw mechanicznych, ale również z własnej lakierni i zakładu blacharskiego. Mieliśmy okazję podziwiać wspaniałe maszyny przygotowywane na różnego rodzaju wyścigi, a także zdobyte dosłownie dzień wcześniej trofeum z I miejsce w wyścigu na Silesia Ring 🙂 Gratulacje! Wywiad z Rafałem możecie przeczytać na stronach PCP – serdecznie zapraszam.

Tutaj też została rozegrana ostatnia próba sprawnościowa OTJ – precyzyjne strącanie tyczki (oczywiście zaliczyłem ją celująco :)).

W małych grupach udaliśmy się do Zabrze, gdzie o godzinie 13.00 czekali na nas przewodnicy zabytkowej kopalni „Guido” by na poziomie 320 (metrów pod powierzchnią) przybliżyć nam nie tylko historię tej kopalni, ale również przemysłu wydobycia węgla kamiennego na Śląsku. Atrakcją była przejażdżka podwieszaną kolejką, a także prezentacja działania licznych maszyn górniczych, jak np. kombajnów czy pracy obudowy kroczącej.

Oczywiście taka „szychta na grubie” wzmogła apetyt u wszystkich i wspólnie się udaliśmy się na fajrant 🙂

Wracając po posiłku do hotelu miałem okazję nieco przewietrzyć turbinę na autostradzie A4:) Oj chociaż to auto ma 20 lat to dalej jest piekielnie szybkie…

Po przyjeździe do hotelu czekała na nas ostatnia próba tzw. „macanki”. Nie było łatwo, ale osiągnęliśmy wynik 50%, który uważam za bardzo przyzwoity.

Oczywiście jak każdy pożądny zlot nie obyło się bez serwisu. Tym razem pomoc koleżeńska przydała się w rozwiązaniu problemu z układem chłodzenia w jednym z transaxli. Dzięki wiedzy i znakomitemu wyposażeniu warsztatowemu, problem udało się rozwiązać i samochód mógł następnego dnia bezpieczenie wrócić na własnych kołach do Wielkopolski.

Wieczorem odbył się „dansing w stylu lat 70’tych”. Zostały rozdane nagrody dla zwycięzców zawodów, a osoba w najlepszym przebraniu została uhonorowana „super expresem do kawy”.

W niedzielę, jako postscriptum zwiedzaliśmy Muzeum Zamkowe w Pszczynie. Pani Marta, nasza przewodnicza, w sposób nadzwyczajny przedstawiła nam historię zamku/pałacu, a w szczególności losy ostatnich jej właścicieli – rodziny von Pless.

Dla nas zlot zakończył się wspólnym obiadem w Wiejskiej Karczmie w Jankowicach – niedaleko zagrody żubrów, których historię sprowadzenie poznaliśmy podczas zwiedzania zamku.

Industrialne śniadanie w… kopalni?

Wracam do organizacji sobotnich spotkań entuzjastów Porsche w ramach „industrialnych śniadań” w sprawdzonej formule: przez żołądek do serca 🙂

15 marca o 10.00 kilkadziesiąt osób spotkało się wspólnie w restauracji hotelu Shuma nad jeziorem Pogoria w Dąbrowie Górniczej by wspólnie zasiąść do wspólnego śniadania. Na parkingu ustawiło się kilkanaście modeli Porsche reprezentujących praktycznie wszystkie linie modelowe i rodzaje zasilania. Były transaxle (928, 944, 944S2), wiatraki (obchodząca w tym roku pięćdziesięciolecie 912 i zjawiskowa 965 Turbo), „kanalizy”: 996, 997 i 991, liczna grupa Boxsterów 718, a nawet Porsche diesel (Cayenne) i ultranowoczesny Taycan (EV).

Po smacznym śniadaniu udaliśmy się do Muzeum „Sztygarka”. Tam podzieleni na dwie grupy (białą i czerwoną) rozpoczęliśmy zwiedzanie. I grupa – jedyną czynna w Polsce „kopalnię ćwiczebną, a II grupa – muzeum miejskie. Panowie przewodnicy przybliżyli na bardzo interesująca historię Zagłębia na przestrzeni ponad tysiąca lat, a także realia pracy w kopalni węgla kamiennego. Biorąc pod uwagę, iż gościliśmy osoby nie tylko ze Śląska, ale również z Mazowsza, Małopolski, Opolszczyzny i Podbeskidzia – dla wielu z nich był to pierwszy kontakt w życiu z taką atrakcją.

Impreza zakończył się planowo około godziny 14.00, chociaż kilka załóg dotarło do domu grubo po 18:30 odwiedzając pod drodze jeszcze „garaż pełen perełek” naszego klubowego kolegi 🙂

Każda załoga otrzymała zestaw powitalny: pamiątkową naklejkę i gadżety od Porsche Club Poland.

Kolejna impreza planowana jest na ostatnią sobotę kwietnia br w Rudach.

9-11 listopada – Walne Zgromadzenie PCP

Zgodnie ze statutem Porsche Club Poland Walne Zgromadzenie Członków odbywa się co trzy lata. W tym roku spotkaliśmy się we Wrocławiu by dyskutować o przyszłości klubu, zatwierdził sprawozdanie z działalności Zarządu, a także wybrać jego nowy skład.

Zgodnie z wynikami głosowania zgromadzonych osób skład Zarządu został rozszerzony do siedmiu osób. Jego nowym członkami są: Krystyna, Igor, Sebastian i moja osoba.

Po zakończeniu sobotnich obrad udaliśmy się na wspólną kolację, podczas której mogliśmy również skosztować fantastyczne Sushi, jakie zostało przygotowane w ramach inicjatywy „Porsche by Women” – było pysznie!

W niedzielę rano kawalkadą kilkunastu przeróżnych Porsche (a jakże był i elektryczny Taycan, rodzinne Cayenne, czy Panamera) udaliśmy się na specjalną wizytę do fantastycznego Muzeum Motoryzacji Wena w Oławie. Tomek Jurczak, założyciel muzeum, który już w latach 90-tych XX wieku ropoczął swoją pasję z kolekcjonerstwem był naszym gospodarzem. Samo muzeum zrobiło na mnie ogromne wrażenie (chociaż w tym dniu były tam tłumy zwiedzających). Fantastyczna wystawa „malucha”, bar z epoki, czy możliwość zwiedzenia mieszkania z lat mojego dzieciństwa były niezapomnianym przeżyciem. Polecam każdej osobie interesującej się chociaż trochę motoryzacją do odwiedzenia Oławy.

I Zimowy Zlot Porsche

8 marca większości kojarzy się z Międzynarodowym Dniem Kobiet. To oczywiste. W tym roku jednak grupa pasjonatów Porsche spotkała się w Szczyrku by wspólnie rozpocząć sezon jeszcze w zimie (przynajmniej tej kalendarzowej).

Załogi z całej Polski zaczęły docierać do Hotelu Meta późnym popołudniem i wieczorem. Na godzinę 21.00 Arek – organizator zlotu, zaprosił nas na odprawę. Załogom zostały przydzielone numery, a także zostaliśmy zapoznani w planem imprezy. Oczywiście nie obyło się bez wspólnej kolacji podczas której świętowaliśmy podwójnie 🙂

W sobotę rano, zaraz po śniadaniu, spotkaliśmy się w sali konferencyjnej, gdzie każda z załóg miała do rozwiązania test z wiedzy obejmujący m.in.: zasady ruchu drogowe, historię marki Porsche czy ogólnej wiedzy o technice i motoryzacji. Następnie przejechaliśmy na parking pod skocznią im. Adama Małysza w Wiśle-Malince, gdzie została rozegrana pierwsza część testu praktycznego. Każda z załóg miała do wykonania kilka zadań na precyzję prowadzenia samochodu. Następnie zostaliśmy podzieleni na dwie grupy – moja udała się dalej do dzielny Oaza gdzie znajduje się „Galeria Sportowe Trofea Adama Małysza„. Znajdują się w niej wszystkie trofea jakie zdobył Adam Małysz . Wśród bardzo licznych eksponatów najcenniejsze są medale zdobyte podczas Igrzysk Olimpijskich w Salt Lake City i Vancouver oraz podczas Mistrzostw Świata. Na mnie największe wrażenie zrobiły Kryształowe Kule za triumfy w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. W Galerii wg opisu znajduje się 1046 eksponatów, a wśród nich m.in 383 puchary, 118 medali i 65 par nart, 48 plastronów, 33 stroje oraz 399 innych pamiątek. Jest tam również kolekcja sprzętu narciarskiego, ale z punktu widzenia Porschemaniaków są najważniejsze pamiątki związane z występami Małysza w zawodach motorsportowych (w tym w Rajdzie Dakar) samochodem Porsche Cayenne.

Następnie przejechaliśmy krętymi drogami przełęczy Kubalonka do Rezydencji Prezydenta RP – Zamek w Wiśle, gdzie po dokładnej kontroli udaliśmy się z Panią Przewodniczą na zwiedzanie. Jak czytamy na oficjalnej stronie „Zamek Prezydenta RP na Śląsku Cieszyńskim u źródeł rzeki Wisły zbudowany został w latach 1929–1930 w miejscu spalonego drewnianego zameczku myśliwskiego Habsburgów z początków XX wieku. Był darem Ludu Śląskiego dla Prezydenta Rzeczypospolitej Ignacego Mościckiego i jego następców.” Obiekt po II Wojnie Światowej przechodził z rąk do rąk, by w końcu dzięki staraniom ówczesnego Prezydenta RP pana Aleksandra Kwaśniewskiego został wyremontowany i przekazany do użytku – na zakończenie jego kadencji. Nasza Przewodnicza będącą osobą pełną pasji, w sposób bardzo barwny przekazała nam wiedzę o obiekcie. Na zakończenie wizyty odwiedziliśmy zabytkowy kościółek będący również częścią kompleksu.

Na obiad udaliśmy się do wspaniałego Dworu Kukuczka w Istebnej. Po bardzo smacznym posiłku czekała na nas II część praktycznej części sprawnościowej rajdu. Część zadań okazała się bardzo trudna, cóż przewagę miały nowoczesne samochody wyposażone w nowoczesne systemy – jednak całkiem dobrze wspomagają one umiejętności kierowców.

Wieczorem w hotelu czekał nas bankiet, DJ i oczywiście uroczyste rozdanie pucharów oraz nagród specjalnych dla zwycięzców „I zimowego zlotu Porsche”.

Niedziela to czas odpoczynku i relaksu. Jako iż w bezpośrednim sąsiedzie hotelu znajduje się kolejka linowa na Skrzyczne, większość z uczestników zlotu skorzystała z okazji i dobrej pogody by podziwiać Beskidy z góry. Widoki był wspaniałe.

I Zimowy Zlot Porsche okazał się wielkim sukcesem organizatora i mamy nadzieję spotkać się w podobnym gronie za rok:)

Gdańska foto-sesja

Korzystając z pięknej pogody i krótkiego pobytu w Gdańsku postanowiłem wykonać mini sesję zdjęciową mojej 944 na tle Stoczni Gdańskiej i tzw. robotów-rozbitków. Miejsce to zostało odkryte dla mnie przez organizatorów pierwszego P-series Rally organizowanego w 2021 właśnie w tym pięknym mieście.

Cedynia. Jesienny zlot Porsche Club Poland

Ostatni weekend września to już tradycyjnie spotkanie klasyków zrzeszonych w jedynym oficjalnym Porsche Club Poland.

Na zlot oficjalnie rozpoczynający się w sobotę rano wyruszyliśmy w kilka samochód już w piątek po południu. Naszym celem było spędzenie wspólnego miłego wieczoru w Winnicy Mozów nieopodal Sulechowa. Przygotowana specjalnie dla nas degustacja win rozpoczęła się punktualnie o godzinie 19.00, a przedłużyliśmy ją znacznie organizując szybko grilla. Wina były znakomite, ja nawet testowałem te czerwone, które nie dla mnie wskazane (mam na nie alergię).

W sobotę rano, po wczesnym śniadaniu udaliśmy się do Kostrzyna nad Odrą, gdzie na godzinę 12.00 zaplanowano wspólne zwiedzanie twierdzy. Półtorej godziny później, zwartym szykiem przekroczyliśmy granicę z Niemcami i udaliśmy się do jednego z najpilniej strzeżonego bunkra atomowego Hernekop. Ten znajdujący się na terenie byłej NRD skrywał m.in. cud ówczesnej techniki – komputer wyposażony w potężny procesor taktowany zegarem 12 Mhz, 4 MB pamięci ram, dyski magnetyczny i modem 2.400 Bit/s. Sprzęt ten rzekomo miał być wykorzystywany do obliczeń wynagrodzeń, ale w rzeczywistości raczej służył wojsku i służbie wywiadowczej. Zwiedzanie w towarzystwie niemieckich przewodników zajęło nam prawie trzy godziny! Następnie lokalnymi drogami udaliśmy się do Cedyni – jednej z najdalej na zachód położonych miejscowości w Polsce – to była nasza baza noclegowa. Z racji bardzo dużej liczby uczestników rajdu zostaliśmy zakwaterowani w kilku lokalizacjach – my w klimatycznym Klasztorze Cedynia. Wieczorna wspólna wieczerza trwała do późnych godzin nocnych – każdy chciał porozmawiać, przecież z wieloma osobami nie widzieliśmy się od dłuższego czasu. W nocy – tradycyjnie już po północy – było wspólne „kopanie w oponki” i rozkoszowanie się dźwiękiem odpalanych najstarszych bokserów zlotu.

Niedziela rano wczesne śniadanie i przed 10.00 byliśmy z powrotem w Niemczech. Przejechaliśmy malowniczymi lokalnymi drogami przez Crussow, Angermunde, Oderberg by w końcu dotrzeć do celu naszej podróży – podnośni statków Niederfinow – będącej elementem liczącej 135km wodnej trasy Berlin-Szczecin (Elba-Odra) otwartej przez Cesarza Wilhelma II w 1914r. To dzieło inżynierskiego geniuszu zrobiło na nas ogromne wrażenie. Niesamowite z jaką gracją statki wycieczkowe pokonują różnicę 36 metrów wysokości korzystając z „windy”. Obserwowanie tego procesu było bardzo interesujące.

Następnie wróciliśmy do Polski robiąc trasę turystyczną m.in. przez Chojnę, Witnicę i przejazd leśnymi duktami w okolicy Morynia. Kierując się przez las wzdłuż rzeki Słubia udało nam się w końcu dostać do cywilizacji w Starych Łysogórkach. Po krótkim postoju na Cmentarzu Wojennym 1 Armii Wojska Polskiego udaliśmy się już całą grupą w okolice Europabrücke Neurüdnitz-Siekierki otwartego zaledwie trzy miesiące wcześniej. Most ma 860 metrów długości. 330 metrów każdy prowadzi po stronie niemieckiej i polskiej nad Odrą i 200 metrów nad wyspą w granicznej rzece. Po relaksującym spacerze skoczyliśmy jeszcze zrobić pamiątkowe zdjęcia w najdalej na zachód położonym punkcie w Polsce. Stamtąd udaliśmy się w podróż powrotną i już o 23.20 byliśmy w domu 🙂

Kolejny udany zlot za nami. 869 mil przybyło na liczniu 993. Miało przybyć na liczniku 944, ale z powodu awarii w układzie chłodzenia (wskaźnik temperatury) wiatrak godnie zastąpił „kanalizę”.

Optimized by Optimole