Jsem členem Porsche Classic Club ČR

Z racji tego, iż mieszkam dosyć blisko granicy z Czechami i Słowacją, od pewnego czasu obserwuję tamtejszą scenę klubową miłośników Porsche.

Po zapoznaniu się z dosyć bogatą ofertą Porsche Classic Club ČR postanowiłem opłacić składkę członkowską w wysokości 500 KČ i oto „jsem členem” 🙂

Jak czytamy na oficjalnej stronie klubu: „Ze względu na skupienie się przede wszystkim na samochodach zabytkowych starszych niż 30 lat, PCC CR jest zarejestrowana w Klubie Samochodowym Weteranów Republiki Czeskiej ( VCC CR ), który jest częścią Federacji Klubów Pojazdów Zabytkowych (FKHV). Ta czeska federacja jest członkiem Międzynarodowej Federacji Pojazdów Historycznych (FIVA) . Dzięki temu członkostwu PCC CR ma prawo do badania pojazdów zabytkowych pod kątem oryginalności historycznej z możliwością wydawania specjalnych znaków rejestracyjnych dla pojazdów zabytkowych.”

Imprezy, które organizuje PCC CR wydają się bardzo interesujące i mam nadzieję, że już w 2022r ud mi się nie raz wziąć w nich udział 🙂

Zameczek Myśliwski w Promnicach i 911

Nad południowo-wschodnim brzegiem tyskiego jeziora Paprocany, w Promnicach, położony jest malowniczy Zameczek Myśliwski. Jego historia rozpoczyna się w latach 1861 – 1868. Był on centralną budowlą większego zespołu, w którego skład wchodziły: wozownia, stajnie oraz leśniczówka. Pomyślany był on jako miejsce spotkań najznakomitszych gości rodziny Hochbergów. Całą historię najlepiej poznać ze strony Muzeum Zamkowego w Pszczynie – aktualnego zarządcy.

4 listopada br Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Katowicach odebrał prace związane z renowacją i odnowieniem dachu Zameczku – ja byłem tam 1 listopada. To chyba ostatni dzień w tym roku na jazdę z otwartym dachem? Wracając do meritum – powiem szczerze Promnice zaczynają wyglądać jak za czasów swojej świetności 100 lat temu 🙂

Jadąc drogą krajową nr 1 warto zaraz za Tychami (kierunek Bielsko-Biała) skręcić w prawo i odwiedzić to magiczne miejsce.  Pomimo prac konserwatorskich w weekendy działa zamkowa restauracja słynąca z wysokiej jakości – można zatem połączyć strawę duchową i cielesną 🙂

Tyskie zakończenie sezonu Klasyków

Tyski Ruch Klasyków postanowił skorzystać z okazji i przygotował prawdziwą imprezę 2 w 1 – Halloween i Zakończenie sezonu.

W niedzielny poranek, kilkadziesiąt klasycznych samochodów, motocykli i wszelkiej maści pojazdów z południowej Polski zjechało do Tychów by wspólnie zakończyć ten jakże bogaty sezon. Ponieważ impreza była w halloween, organizatorzy przygotowali odpowiednią oprawę, a uczestnicy licznie przyozdobili swoje pojazdy w kościotrupy, czaszki, wiedźmy, dynie i co tylko zdołali wymyśleć.

Mnie najbardziej oczywiście interesowały pojazdy spod znaku czarnego konia, a produkowane w Zuffenhausen. Tym razem nasza ulubiona marka była reprezentowana przez Porsche 924S, piękne 993 coupé i idealnie pasujące do pogody 993 cabrio. Fajne było poznać nowych znajomych. Najpiękniejszym dla mnie samochodem na całem imprezie był cudownie odnowiony VW Garbus z 1964r.

A teraz już czas ułożyć do zimowego snu nasze zabawki, a może nie? W sumie mam założone całoroczne opony 🙂

Idzie zima …

Tak się szczęśliwie składa, że nie tylko moja Panamera, ale również 944 posiada na zmianę zimowe opony. Co prawda są to kanadyjskie KENDA M+S, ale na jesienną słotę i zimowe poranki myślę, że dadzą radę. Opony naciągnięte są na tradycyjne 15″ felgi „telefony”. Dzięki temu komfort jazdy po ośnieżonych ścieżkach powinien być lepszy aniżeli na sportowych 17″. Ktoś jeszcze przygotowuje swojego klasyka na zimę, czy wszystkie zimują zaparkowane pod kocykiem w ciepłym garażu?

Porsche Club Poland – klasyki na Jurze

Ach co to był za weekend na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej!

Pierwszy raz uczestniczyłem w takim zlocie organizowanym przez „Matę” z Porsche Club Poland. Na podzamcze w Bobolicach zjechała się cała plejada klasycznych samochodów uszeregowanych według roku produkcji. Nr 1 otrzymała cudowna 356A z 1957r w kolorze ceglastym. 356-ki zajęły pierwsze 7 miejsc. Najstarsza 911E (z bocznym numerem 8) i 914-ka (numer 9) – obydwie z 1970r. r otwierały stawkę tych modeli. Dzierżąca szczęśliwą „13” 924 „Harrego” była natomiast najstarszą przedstawicielką rodziny trans axli. Na miejscach od 18 do 23 uplasowały się następne przedstawicielki Porsche z silnikami z przodu: kolejno 928 (1984r.), dwie 944 (1985r.), 928S (1986r.), 928S4 (1987r) i 944 Turbo (1988r.). Pierwszym klasykiem z XXI wieku była 911 (996) dopiero na miejscu 44, a najmłodszym samochodem zlotu piękna 911 Turbo z 2004r. !

Bazą noclegową był kompleks hotelowo-gastronomiczny u podnóża odrestaurowanego Zamku Bobolice. Zarezerwowany specjalnie dla nas parking w piątkowy wieczór został ściśle zapełniony samochodami z czarnym koniem na masce. Jeszcze przed kolacją przewidziany był spacer do ruin Zamku Mirów – bliźniaczego do naszego. W sobotę rano, tradycyjnie o godzinie 9.11 wyruszyliśmy na zwiedzanie okolicy. Na początku udaliśmy się na punkt widokowy „Róża Wiatrów” największej w Polsce Pustyni Błędowskiej. Na nowo wybudowanej betonowej drodze ustawiliśmy jeden za drugim nasze pojazdy wzbudzając niemały zachwyt wśród turystów. Po krótkim podziwianiu widoków udaliśmy się jeszcze na drugi punkt widokowy, gdzie wykonaliśmy honorową rundę naszymi samochodami, by następnie udać się do punktu kulminacyjnego naszej przejażdżki – do Ogrodzieńca. Przy wejściu głównym do Hotelu Poziom 511 czekały miejsca dla 10 najstarszych pojazdów zlotu – ach co to był za widok! Tutaj też zostaliśmy podzieleni na 2 grupy: pierwsza udała się na bardzo smaczny obiad do hotelowej restauracji, a druga wraz z przewodnikiem na zwiedzanie największego zamku w województwie śląskim – Zamku Ogrodzieniec. Po zamianie grup był czas na chill out i długie rozmowy przy samochodach. Około godziny 16.00 wyruszyliśmy w drogę powrotną do Bobolic widokową trasą obfitującą w szereg niespodzianek – a to idealny odcinek do przewietrzenia gaźników, wentylatorów, turbin czy co kto tam miał pod maską, a to nawierzchnia stworzona specjalnie dla Cayenne 🙂

Wieczorem, podczas kolacji na której serwowano pieczonki z garnków przygotowanych nad ogniskiem miał miejsce najważniejszy punkt każdego zlotu – licytacja gadżetów na rzecz wsparcia rehabilitacji naszego klubowego kolegi #WalczAdam, który kilka lat temu uległ wypadkowi jadąc samochodem (zderzenie z Łosiem). Prawdziwym szlagierem była koszulka klubowa z autografem Roberta Lewandowskiego, o którą została stoczona pasjonująca „bitwa”. Zebrana kwota znowu była rekordowa, a wiem, że jeszcze urośnie dzięki inicjatywie z pamiątkowymi zdjęciami samochodów uczestników zlotu.

W niedzielny poranek zostaliśmy zaskoczeni przez rycerzy z giermkami, którzy specjalnie dla nas przybyli ze Średnowiecza by nauczyć nas fechtunku, strzelania z łuku, czy rzucania kolczugą. Cześć oficjalna zlotu zakończyła się o godzinie 12.00, ale wielu jego uczestników udało się jeszcze pod ruiny pobliskiego zamku w Olsztynie, gdzie w tym dniu odbywał się pierwszy zlot amerykańskiej motoryzacji. Dla mnie Zlot zakończył wspólną pizzą neapolitańską z załogą debiutującej na zlocie 928S z 1984r.

Nowa formuła zapisów tj. według wieku samochodów bardzo się sprawdziła i wielu Klubowiczów postanowiło przyjechać dawno nie oglądanymi na polskich drogach klasykami. Co planuje „Mata” na 2022r. ?

Super auta w SuperSAMIE (Klasyki na dachu)

Oficjalna nalepka imprezy

11 września 2021r. już po raz III Tyski Ruch Klasyków zorganizował niesamowite spotkanie Pasjonatów motoryzacji na dachu katowickiego Supersamu.

Podobnie jak w ubiegłym roku miłośnicy samochodów z Zuffenhausen zaprezentowali je w ramach stoiska Pasja Porsche. Mieliśmy po dwie sztuki modeli: 928, 944, aż trzy sztuki Boxstera 986 (który w tym roku obchodzi swoje 25-lecie), a także jednego przedstawiciela „wiatraków”: model G w wersji Targa.

Impreza dla nas rozpoczęła się od spotkania w na stacji benzynowe w Katowicach, gdzie dojechała do mnie ekipa z Małopolski. Specjalnie dla nas przeleciał kilkanaście metrów nad nami największy sterowiec świata, który w tym dniu wykonywał loty nad miastem. W kawalkadzie klasycznych Porsche przejechaliśmy ulicą Mikołowską docierając do miejsca spotkania tj. katowickiego Supersamu.

Podobnie jak w ubiegłym roku przygotowaliśmy moc atrakcji dla dzieci. Były kolorowanki porschakowe, konkurs z cennymi nagrodami na najlepszą pracę plastyczną, piękne plakaty z najnowszymi modelami, a także mini wystawa modeli samochodów, literatury oraz gadżetów z logiem naszej ulubionej marki.

Około godziny 16.30 dziecięce jury wybrało najlepsze prace, nagrody były przewidziane dla pierwszej III, ale kilkanaście osób otrzymało jeszcze drobne upominki 🙂

Nasze stoisko odwiedził również dziennikarz TVN Turbo pan Witold Odrobina – ech magia Porsche przyciąga jak magnez.

Tegoroczna impreza zgromadziła około 180 samochodów w różnych epok. Była jak zawsze liczna reprezentacja Maluchów, polskiej motoryzacji, amerykańców, samochodów z czasów PRL, czy europejskich youngtimerów.

Bardzo dziękuję organizatorom i wszystkim uczestnikom naszych konkursów.

Na zakończenie imprezy moja 944 wzięła udział w sesji zdjęciowej młodych fotografów – czyż nie jest fotogeniczna?

911/996 cudowny wytwór inżynierów z Porsche

Dla jednych generacja 996 to profanacja nieskazitelnej historii modelu 911, dla innych to wyraz geniuszu inżynierów z Zuffenhausen, dla mnie to porostu przełomowa w ponad 70 letniej historii Porsche edycja modelu 911.

Jak już kiedyś pisałem, moja 996 pochodzi z samiuśkiego początku produkcji z 1997r. (VIN z numerem 693). Jako nowy model musiała czymś przekonać klientów z wymagającego rynku Szwajcarskiego (stamtąd pochodzi mój egzemplarz) i moim zdaniem to zadanie udało się w 100%. Pamięć ustawienia fotela kierowcy, najbogatszy możliwy w owym czasie zestaw audio wyposażony nie tylko odtwarzacz kasetowy, zmieniarkę płyt CD, czy wzmacniacz mocy, ale również w ultra rzadko spotykany cyfrowy procesor dźwięku, analogowy tempomat (niesamowite uczucie gdy pedał gazu sam się porusza), spryskiwacze reflektorów, jasna skóra z emblematem Porsche na zagłówkach – tak, to mogło przekonać nabywcę do zakupu tego egzemplarza w 1997r.

Każda wcześniejsza, czy późniejsza generacja 911 ma osobne reflektory, tylko 996 ma przełomowe światła zespolone, które dzisiaj są standardem. A egzemplarze z pierwszego rocznika dodatkowo wyposażone są w piękne pomarańczowe kierunkowskazy, które po blisko 25 latach wyglądają dużo lepiej, aniżeli te białe – takie jest moje zdanie.

Ale ten wpis nie miał być peanem na cześć 996, ale krótką relacją z kilkuset ostatnio wspólnie przebytych kilometrów po autostradzie Czech i urokliwych austriackich uliczkach w towarzystwie topowej wersji 996 jaką jest 996 Turbo z pakietem X50 podnoszącym jego moc do słusznych 450 KM (to dokładnie 50% więcej niż w mojej).

Dwa 996. Dwa jakże różne, ale jednak podobne. 996.01 z początku produkcji i 996 Turbo X50. Skrajne przedstawicielki cywilnych wersji typoszeregu 996. Pierwsze chłodzone cieczą, ale z różnymi silnikami, u mnie nowa konstrukcja 3.4, a w Turbo „Metzger” bazujący na wyczynowej GT1 z 1996/7 r. Mega ogromną frajdą była dla mnie możliwość bezpośredniego porównywania detali odróżniających te samochody: inne wytłoczenia tylnych lamp, zupełnie różne przednie światła sprawiają, że dla niewtajemniczonym obydwa samochody wyglądają jak zupełnie różne generacje. Tylna część samochodów to już zupełny rozjazd: spojler z pakietu X50, poszerzane błotniki z dolotem powietrza itd.

Taka ciekawostka, przejechaliśmy wspólnie około 800 km, różnica w spalaniu na całym dystansie wyniosła … 0,3l !

Czyż 996 nie jest wyjątkową 911?

Upiększamy Boxstera

Boxster 986 z 1998r. to moje pierwsze Porsche w garażu. Jest ze mną od 30 maja 2015r. Wtedy też zaczęła się moja choroba która nazywa się „pasja Porsche”.

Jak ten czas szybko leci 🙂 W tym czasie przejechaliśmy razem około 30.000 km bez awarii – nie licząc na samym początku awarii czujnika położenia wału, ale to podobno standard.

Po tych 6 latach nastąpił czas odnowienia samochodu, by na 25 lecie modelu Boxster (niebawem więcej na ten temat będziecie mogli przeczytać na łamach prasy) wyglądał on znowu tak jak wyjechał z fabryki w Zuffenhausen.

Ponieważ mechanicznie moja „pierworodna” jest w idealnym stanie należało się skupić nad estetyką wnętrza. Od maja do lipca samochodzik przeszedł następujące prace odmładzające:

  • wymiana tylnej szybki w firmie TapWid koło Lublina,
  • regeneracja tapicerki (fotele, kierownica, drążek zmiany biegów, lewarek hamulca ręcznego, podłokietniki itd.) wraz z przywróceniem kolorystyki zgodnej z VIN – Warsztat Czystości
  • wymiana wewnętrznego oświetlenia na żarówki LED,
  • wymiana bocznych kierunkowskazów na „pływające ledy”.

Moim skromnym zdaniem auto prezentuję się bardzo świeżo i mam nadzieję, że będzie dawać frajdę z jazdy i doczekamy wspólnie kolejnych rocznic modelu Porsche Boxster (a to ważny samochód, bo uratował markę przez bankructwem).

Porsche Approved

Gwarancja na Panamerę kończy się nieubłaganie w pod koniec sierpnia br. Niestety pomimo fantastycznego stanu samochodu, nie można jej przedłużyć – takie są zasady obowiązujące w Polsce.

W czerwcu auto zatem pojechało do Porsche Centrum Warszawa Połczyńska na sprawdzenie stanu auta przed końcem gwarancji oraz wymianę ostatniej nie wymienionej na gwarancji cewki 😉 Po drobiazgowej analizie samochodu okazało się, że do wymiany kwalifikują się jeszcze:

  • ślizgi i napinacze rozrządu
  • przewody hydrauliczne zawieszenia

Ponadto został dokładnie przejrzany zespół napędowy: silnik i skrzynia PDK – wszystko działa bez najmniejszych zarzutów. Ciekawe, że serwis stwierdził, iż PDK jest praktycznie niezniszczalna w połączeniu właśnie z silnikiem V8 400KM – w wersja turbo z racji dużo większej mocy i nagłego jej wzrostu zdarzają się czasami problemy.

Generalnie samochód został oceniony na wzorowy i po raz kolejny świetnie przygotowany do sezonu wakacyjnego. Może w tym roku znowu przemierzymy wspólnie pół Europy? 🙂

Przy okazji wielkie podziękowania dla całej ekipy z PCW Połczyńska za wykonaną świetną robotę.

Gwarancja Porsche Approved zapewnia również transport samochodu do ASO 🙂

Tyski KlasykFest 2021

W pierwszą sobotę wakacji, 26 czerwca braliśmy udział corocznej imprezie organizowanej przez Tyski Ruch Klasyków. Po ubiegłorocznej pandemii w tym roku nie było już prawie śladu i na imprezie zameldowało się kilkaset (coś koło 300) pojazdów klasycznych.

Z racji dosyć rygorystycznej selekcji (samochody >30 lat, lub wyjątkowe okazy) na spotkanie wybrałem się „zabytkowym” 944. Wraz z moją córką przygotowaliśmy kilka atrakcji dla zwiedzających. Przy naszym czerwonym Porsche rozłożyliśmy stolik i krzesełka, gdzie dzieci mogły dowoli wyżywać się artystycznie kolorując przygotowane kolorowanki z wizerunkami klasycznych Porsche (w tym ciągnika Porsche), a rodzice w tym czasie zapoznawali się z historią samochodów naszej ukochanej marki z przygotowanych przez nasz książek i broszurek.

W trakcie imprezy czekała cała moc atrakcji związanych z motoryzacją: można było spróbować na własnej skórze jak to jest, gdy samochód wykonuje tzw. rolkę, jak działają pasy bezpieczeństwa przy zderzeniu z przeszkodą przy prędkości 30km/h, czy jak trudno jest wykonać proste zadanie manualne przy stężeniu alkoholu we krwi na poziomi 1.5 promila.

Impreza trwała od godziny 13:00 do około 18:30. Były pokazy ratownictwa medycznego, strażacy gasili palący się samochód, grała fajna muzyka. Jednym słowem super piknik rodzinny dla wszystkich miłośników motoryzacji. Wielkie brawa dla organizatorów.

Optimized by Optimole